Św. Jan Apostoł, bo o nim mowa, jest jedną z tych postaci, której zazwyczaj nie dostrzegamy, bo zawsze pozostaje w tle, ale bez której chrześcijaństwo na pewno nie byłoby takie jakie znamy dziś. Bez jego pism nie wiedzielibyśmy o Bogu-Miłości, o ożywczym zdroju, który wypłynął z przebitego boku Jezusa, o Jego woli względem Maryi, o winnym krzewie, dobrym pasterzu i tylu innych fundamentach naszej wiary. To z jego Ewangelii pochodzi zdanie, która Jan Paweł II uznał za najważniejsze zdanie Pisma Świętego - "Prawda was wyzwoli".
Jan jest typem tych uczniów Jezusa, którzy od początku byli Mu wierni, którzy od zawsze trwali przy Mistrzu w cichej kontemplacji. Na czym polegał jego fenomen? Myślę, że tajemnica Jana tkwi w jego imieniu - nie tym, pod jakim znali go mu współcześni. Ale w tym, którym sam siebie określa - uczeń umiłowany, ten, którego Jezus miłował. Właśnie to wyróżnia Jana spośród Apostołów. Ale czy Jezus mógłby miłować jednego ucznia bardziej niż innych? Czy Boży Syn mógłby niesprawiedliwie szafować swoją miłością, uwagą? Nie. Jana wyróżniało nie to, że Jezus kochał go bardziej niż innych, ale to, że on sam najgłębiej zdawał sobie sprawę z Jezusowej miłości. To ona pozwoliła przeżyć mu takie piękne i wspaniałe życie. Teolog Słowa i Bożej Miłości. Wielki w swojej pokorze i ujmujący w swojej wrażliwości. Podobno pod koniec swego życia miał upośledzony zmysł mowy. Wciąż powtarzał tylko dwa słowa: "Miłujcie się!"
3 komentarze:
hehe :)
A ta świadomość Bożej miłości jest baaaaaardzo ważna :)). Bez niej prawdopodobnie nie było by św. Jana :). Pozdrawiam.
jemu też została objawiona wizja końca świata ;D gdybym miał choć malutką cześć miłości Janowej....
Prześlij komentarz