wtorek, 9 września 2008

Być wszystkim dla wszystkich

Stałem się wszystkim dla wszystkich, żeby w ogóle ocalić przynajmniej niektórych. (1 Kor 9,22)

Ostatnio właśnie te słowa Apostoła Narodów stały mi się szczególnie bliskie. Stać się wszystkim dla wszystkich. Co to właściwie znaczy?
Jakiś czas temu byłem na kongregacji katechetycznej w Łańcucie. Mój promotor wygłosił na niej ciekawy referat na temat interioryzacji, czyli przyswajania wartości. Naczelną tezą jego wystąpienia była ta, że przekaz wartości dokonuje się na drodze identyfikacji z autorytetem. Wartości nie da się nauczyć. Dopiero kiedy przekazujący wartości stanie się autorytetem, wychowankowie starają się naśladować jego styl, sposób bycia, by w jakiejś mierze, nie zatracając własnej osobowości, upodobnić się do niego, utożsamić się z nim. Pytanie: co zrobić, aby stać się takim właśnie autorytetem? Odpowiedzi udziela św. Paweł: Stać się wszystkim dla wszystkich. Nie po to, żeby być podziwianym, duszą towarzystwa, liderem, przywódcą. Po to, żeby przekazać Ewangelię. Patrzę wstecz na swoje życie. Na autorytety jakie w nim spotkałem, jakie miały na mnie wpływ. I faktycznie - promotor miał rację. Widzę, jak wiele rzeczy od nich przejąłem i jak bardzo stały się one moimi.
Jednak stawanie się wszystkim dla wszystkich może być niebezpieczne. Może trącić jakąś grą, jakimś aktorstwem, udawaniem, niezdrowym epatowaniem swoją rzekomą oryginalnością. Najbardziej pociągającym jest żywy autentyzm, autentyzm wiary, który cechuje miłość, wewnętrzny spokój i przejrzystość. I tu pojawia się problem. Bo człowiek jest tylko człowiekiem. I znów wraca św. Paweł, który stał się wszystkim dla wszystkich, czyli wyrzekł się tego, co było jego, cały czas pozostając przecież sobą, zdecydował się na poświęcenie wszystkiego, co przeszkadzałoby mu w osiągnięciu najważniejszego celu: by ocalić przynajmniej niektórych. Widać tu, jak wielkim realistą był Paweł. Choćbym nie wiadomo jak się starał, nie wiadomo co robił, to i tak nie uda mi się ocalić wszystkich. Co nie znaczy, że można dać sobie spokój. Bo tych niektórych może być więcej albo mniej. I w jakiejś mierze zależy to także od mojego zaangażowania.

Być wszystkim dla wszystkich to także dawać wszystko. Dawać z siebie. Swój czas, pieniądze, zdolności, wiedzę. Dawać po prostu. Służyć całym sobą.

Być wszystkim dla wszystkich to w końcu polecać ich Temu, od którego wszystko zależy. Który posyła, by czynić uczniów. Który daje wzrost wszystkiemu, co zasiane i pielęgnowane.

2 komentarze:

Agusia:) pisze...

Bo warto czasami zrobić przystanek myśli...:)
I być nie tylko dla siebie ale także dla innych przede wszystkim dla innych:)
Pozdrawiam

Anonimowy pisze...

"Być wszystkim dla wszystkich". Bardzo trudne zadanie. Ale też nadzieja dla tych, którzy się trochę w życiu pogubili, że nie są całkiem sami. Warto spróbować "żeby ocalić przynajmniej niektórych" i życzę Ks.powodzenia w tym ocalaniu, bo mam cichą nadzieję, że może takich księży będzie więcej i kiedyś takiego spotkam.
Pozdrawiam z Łańcuta :)